Asset Publisher Asset Publisher

Żołnierze Wyklęci

Wkroczenie Armii Czerwonej latem 1944 r. nie oznaczało wyzwolenia, a tylko zmianę okupanta. Porządek komunistyczny zaprowadzano brutalną siłą, czego dobitnym przykładem była zorganizowana przez NKWD na przełomie 1944 i 1945 r. deportacja z Białostocczyzny kilku tysięcy akowców.

Jednak wiosną 1945 r. wraz z pojawieniem się w Puszczy Knyszyńskiej oddziałów antykomunistycznego podziemia struktury komunistyczne błyskawicznie upadły. Zdobyto większość miasteczek (Supraśl nawet dwukrotnie) i rozbito posterunki MO, w wyniku czego w połowie 1945 r. władza komunistów na tym terenie ograniczyła się de facto tylko do Sokółki i Białegostoku.

Ponieważ komuniści nie byli w stanie poradzić sobie własnymi siłami, więc w wielu miejscowościach rozlokowali garnizony Armii Czerwonej. Jeden z nich znajdował się w Supraślu i liczył ok. 1 500 żołnierzy. Trzymał on w szachu centralną część puszczy.

Od tej pory podziemie działało małymi patrolami, którym łatwiej było unikać starć z grupami operacyjnymi UB. Patrole partyzanckie stosowały taktykę szybkich uderzeń na wybrane cele i błyskawicznych odskoków w las po ataku. Skuteczną metodą walki były zasadzki na puszczańskich drogach na przejeżdżające kolumny UB, MO i wojska.

Jednym z największych starć sił komunistycznych z oddziałami WiN (Wolność i Niezawisłość) na terenie Puszczy Knyszyńskiej była potyczka pod Międzyrzeczem. Doszło do niej 17 stycznia 1947 r. pomiędzy zgrupowaniem "Lanceta" (Wincenty Krutul) a grupą operacyjną PUBP w Sokółce. Partyzanci wybrali Międzyrzecze jako miejsce koncentracji kilku patroli z całej wschodniej części Puszczy Knyszyńskiej ponieważ był to stosunkowo bezpieczny obszar, odległy od Białegostoku i Sokółki. Do tego był środek zimy, zaspy śnieżne i trzaskający mróz.

Partyzanci rozlokowali się u okolicznych gospodarzy, m.in. w zabudowaniach Alfonsa i Bronisława Szuchnickich. W nocy z 16 na 17 stycznia do wsi dotarła grupa "leśnych" z rejonu Szudziałowa, którzy przyprowadzili jeńca - komendanta posterunku MO w Krynkach. Sokólski Urząd Bezpieczeństwa szybko dowiedział się od swojego agenta o porwaniu komendanta i pobycie partyzantów w Międzyrzeczu. Błyskawicznie zorganizował grupę operacyjną złożoną z funkcjonariuszy UB, milicjantów, żołnierzy KBW i żołnierzy WP. Siły te wyposażono w tankietkę.

Funkcjonariusze przybyli na miejsce przed świtem, otaczając zabudowania. Około 6 rano pełniący wartę partyzant usłyszał podejrzane odgłosy. Obudził swoich kolegów ale nim zdołali wstać z posłań, rozpoczęła się kanonada. Siły bezpieczeństwa skierowały gęsty ogień wprost na budynki. Zapanowała panika. Jedynie ludzie "Lanceta" zachowali zimną krew, ostrzeliwując atakujących ubeków. Większość partyzantów rzuciła się natomiast do bezładnej ucieczki.

Atakujący przygotowali pułapkę. Podczas gdy UB i MO atakowały frontalnie wieś, żołnierze KBW zajęli pozycje wzdłuż linii lasu. Wypierani partyzanci wycofywali się do puszczy. Doszłoby zapewne do całkowitej zagłady, jednak dowodzący oddziałem KBW, widząc nadciągających ku niemu "leśnych" wpadł w panikę i rzucił się do ucieczki, za nim umknęli jego żołnierze. W ten sposób partyzanci przedarli się przez pierścień obławy i rozproszyli w puszczy. Zginęło co najmniej trzech członków WiN. Wśród rannych znajdował się "Lancet".

Po wyrwaniu się z okrążenia część "leśnych" przedostała się do Sokołdy. Tam też doszło do potyczki z wojskową tankietką. Rannych żołnierzy podziemia umieszczono na wozach pobranych od okolicznych chłopów. Następnie cały tabor skierował się na zachód w rejon Czarnej Wsi Kościelnej.

Przejście do stron:

NOC KOPNEJ GÓRY (strona główna) >>>

Bitwa pod Sokołdą >>>

Powstanie Styczniowe >>>

Inne historie... >>>